Czego uczy praca w fastfoodzie?

fast-food-632447_1280

Weekendami pracuję w sieci restauracji szybkiej obsługi. I jeśli myślałeś, że to najgorsza praca na świecie (zaraz po uczeniu cudzych dzieci), to się myliłeś. A dlaczego? Na przykład dlatego, że można się nauczyć bardzo przydatnych rzeczy pracując w fast-foodzie.

Czego nauczyłam się po pół roku pracy.

  • Odporności na wściekłych klientów.

Może trochę na wyrost, bo z takim prawdziwym furiatem nie miałam, na szczęście, do czynienia, ale zdarzyło się, że gość na linii samochodowej na mnie krzyczał. Całkiem głośno. Bo wydałam mu inne zamówienie niż zamawiał.

Co wtedy robisz? Po prostu nic. Przepraszasz i dalej pracujesz. I możesz albo się tym przejmować i psuć sobie dzień. Albo olać i się cieszyć kontaktem z kolejnymi klientami. Jasne, że to trudne, ale łatwiej jest funkcjonować kiedy pomyślisz, że to tylko jeden niezadowolony koleś na stu, którzy są usatysfakcjonowany obsługą.

  • Robisz wszystko szybciej niż myślisz, że potrafisz.

Wyobrażasz sobie, że dokładnie w 110 sekund robisz cappuccino? Wyłączając mielenie i ubijanie kawy, bo to robi za mnie ekspres.

Ja też nie.

A jednak to robię.

  • Podzielności uwagi.*

Wyobraź sobie taką sytuację: jesteś w klubie, gra głośna muzyka. Chłopak, do którego zalotnie się uśmiechasz akurat ciebie nie widzi i próbujesz wysłać mu mózgowe fale, które sprawią, że spojrzy w twoją stronę. Do tego słuchasz paplaniny swojej przyjaciółki, starasz się jej odpowiadać z sensem, a tak w ogóle to stoisz w kolejce do toalety i walczysz o miejsce, tak, żeby żadna pijana laska nie wepchnęła się przed was. Do tego przypominasz sobie skład dostępnych drinków, żeby uniknąć tych, w których jest czysta wódka, bo jej nie znosisz.

A teraz wyobraź sobie, że tak – mniej więcej – czuję się kiedy jest największy ruch.

Przygotowuję produkty, odbieram zamówienia, słucham poleceń managerów, składam i wydaję zamówienia, a jeszcze muszę pamiętać czego mi brakuje i co mam przynieść z magazynu. Tak więc muszę się bardzo szybko przełączać z zadania na zadanie. Oczywiście wokół panuje hałas i głośna muzyka.

* – Z tą podzielnością uwagi to jest trochę dziwnie. Badacze mówią raczej o tym, że nasza uwaga jest niepodzielna, a tylko szybko się przełącza, ale jakoś się utarło, że niby się dzieli.

  • W pracy pracujesz.

Bo nie masz czasu ani możliwości przeglądania fejsa i innych mediów społecznościowych. Jasne, że oprócz smażenia burgerów rozmawiasz ze współpracownikami, ale raczej nie ma możliwości obijania się i udawania, że pracujesz. Oczywiście w trakcie przysługującej Ci przerwy niczym się nie przejmujesz, więc nie ma tego problemu z pracą na pół gwizdka i niby-odpoczynkiem.

Oczywiście to tylko mój subiektywny przegląd plusów pracy w fast-foodzie. Chciałabym tym wpisem też podkreślić, że nie jest to najgorsza praca, jaką tylko można sobie wyobrazić. (Choć może taką być, jeśli tak się do niej nastawisz). A nawet można się czegoś w niej nauczyć.

Jaka jest Wasza opinia? Macie doświadczenia w takiej pracy? Czegoś ciekawego się nauczyliście, czy raczej nie i wolicie o tym zapomnieć?

Advertisements

7 thoughts on “Czego uczy praca w fastfoodzie?

  1. Karola

    Jeden dzień w rybnym fast foodzie w galerii krakowskiej sprawił, że nigdy więcej nie chcę próbować pracy w gastronomii. Aczkolwiek pracuję w jednej z głównych zatłoczonych galerii w Krakowie tyle, że w sklepie sportowym i też w weekendy więc potrafię jednocześnie obsługiwać trzech klientów i dwóch słuchać jednocześnie… Kiedyś bym powiedziała, że to niemożliwe, a jednak 😉

    Like

    Reply
    1. Kinga Antonik-Jonczyk Post author

      Jak dla mnie praca w gastronomii nie jest taka zła (w końcu wytrzymałam już pół roku), ale wiadomo – każdy ma inne preferencje. A jeśli chodzi o obsługę klientów, to pewnie taki urok ruchliwego miejsca w weekendy 😀

      Like

      Reply
  2. Igaczu

    To ja od siebie dodam, że praca w takim miejscu uczy jeszcze szacunku do sprzedawców i innych osób, które na co dzień świadczą nam usługi. Wystarczy poczuć na własnej skórze, jak to jest obsługiwać “piekielnych” klientów albo biegać po serwisie 10 godzin w 30C i nadal się uśmiechać. Teraz jeszcze bardziej doceniam wysiłek osób wykonujących tego typu zawody.

    Like

    Reply
    1. Kinga Antonik-Jonczyk Post author

      Zupełnie wypadło mi to z głowy. Chociaż może dlatego, że ja ogólnie ludzi szanuje, ale racja, teraz jestem jeszcze bardziej wyrozumiała i doceniająca.

      Like

      Reply
  3. Wiola

    Ja pracowałam w makaroniarni i było rewelacyjnie ogólnie rzecz biorąc 😀 elastyczny grafik, super ekipa, możliwość jedzenia- bez ograniczeń 🙂
    fizycznie lekko nie było… również nie spodziewałam się,że z taką łatwością i tak szybkim tempie będę wszystko wykonywać 🙂
    najważniejsze- dobry zespół!

    Like

    Reply
    1. Kinga Antonik-Jonczyk Post author

      Zdecydowanie to ludzie są najważniejsi. Bez dobrego zespołu nigdzie nie da rady pracować 😀

      Like

      Reply

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s